Maszyna do pisania – romantyczne narzędzie pisarza

W zaczarowanym, pisarskim świecie jest wiele romantycznych obrazów pisanych słowami. Czytając książkę przenosimy się, dzięki własnej wyobraźni, w najdalsze zakątki naszych marzeń. Książki są jak muzyka, która pozwala nam na chwilę wytchnienia, a zamykając oczy maluje piękny obraz. Kiedy czytam książkę widzę jej autora zamyślonego, siedzącego przy maszynie do pisania i piszącego kolejne słowa płynące z serca. To najpiękniejszy obraz, jaki mam w pamięci. Zainspirowana filmem, tym razem dokumentalnym, z Tomem Hanksem „Maszyna do pisania” postanowiłam przybliżyć Wam obraz tego magicznego narzędzia, które stało w moim rodzinnym domu.

Trochę historii

To wspaniałe narzędzie pisarskie powstało w 1867 roku, dzięki pracy Christopher Latham Sholes, który skonstruował pierwszy użyteczny model maszyny do pisania.

Christopher Latham Sholes

Podobnie jak z większością wynalazków maszyna do pisania powstała przypadkiem. W trakcie prac nad skonstruowaniem automatu numerującego strony książek Sholes pomyślał, że po niewielkich modyfikacjach maszyna mogłaby służyć do pisania tekstu. Zbudowane przez niego urządzenie miało klawisze, taśmę nasyconą atramentem oraz poziomą metalową płytkę z nałożoną na nią kartką papieru. Maszyna była uruchamiana przez naciskanie pedałami, ponieważ Sholes zastosował podobny napęd, jak w ówczesnych maszynach do szycia. Sholes rozpoczął produkcję narzędzia do pisania w 1873 roku, przy współpracy z amerykańską wytwórnią broni Remington w Ilion w stanie Nowy Jork, gdzie od 1876 roku wytwarzano ją już seryjnie. Już wtedy powstał do dziś stosowany układ klawiatury „QWERTY”. A wiecie, dlaczego właśnie taki układ? Pisząc dzisiaj na komputerze być może nie zastanawiasz się nad tym, jednak taki układ pozwalał na uniknięcie blokowania się klawiszy w trakcie pisania. Choć i mnie się to czasami zdarzało, pisząc na mojej maszynie. Jednym z pierwszych pisarzy, który pisał na maszynie był Mark Twain. Jego powieść „Przygody Tomka Sawyera” powstała na maszynie, którą kupił w Bostonie za 125 dolarów.

Wspomnienia z młodych lat

W moim rodzinnym domu pamiętam kilka maszyn do pisania. Dwie ręczne i jedną elektryczną – ta najcięższa, sama podnieść jej nie mogłam, a do tego po włączeniu chodziła jak czołg (uśmiech).

Źródło: google.pl

Jako mała kilkuletnia dziewczynka uwielbiałam bawić się na nich. W trakcie zabawy służyły mi za pianino, na którym udawałam, że gram. Nie miałam pojęcia, że służą do pisania. Lata osiemdziesiąte ubiegłego stulecia to był czas, kiedy większość dokumentów, prac pisemnych czy innych utworów pisarskich powstawało na maszynie do pisania. Pamiętam maszynopis pracy magisterskiej mojej mamy na pożółkłym, chropowatym papierze. Te wspomnienia wywołują radość w mojej głowie. Kiedy rozpoczęłam naukę w liceum ekonomicznym pod koniec lat dziewięćdziesiątych, jednym z przedmiotów była „Technika biurowa”. Hala maszynopisarska znajdowała się w osobnym budynku, ponieważ hałas pochodzący z trzydziestu dwóch maszyn do pisania nie pozwalałby pozostałym uczniom na normalną naukę. Do dziś pamiętam swój pierwszy fartuszek do nauki bezwzrokowego pisania oraz wspaniałego nauczyciela, który zawsze widział, jak ktoś podgląda (uśmiech). Dzięki niemu posiadam dziś umiejętność, która znacznie przyspiesza moją pracę i nie nadwyręża palców wskazujących (uśmiech).

Tutaj oryginalna kartka do nauki bezwzrokowego pisania na klawiaturze maszyny do pisania z 1997 roku z pierwszej klasy Liceum Ekonomicznego w Piotrkowie Tryb.
Moja kartka do nauki języka niemieckiego 🙂

Romantyczne narzędzie pisarza – maszyna do pisania

Czasem zastanawiam się, skąd we mnie tyle pięknych słów przelanych na papier. Być może to właśnie wpływ rodzinnego domu, a może zakodowany genetycznie talent. Uwielbiam pisać, zwłaszcza wieczorami. Tak powstała moja książka i każdy artykuł. Dzisiaj moje narzędzie do pisania to najnowszej generacji laptop. Kupując go, sprzedawca usłyszał ode mnie te słowa „To ma być maszyna do pisania i ma mieć podświetlaną klawiaturę.”

Tęsknię bardzo do czasów, kiedy moje prace powstawały na maszynie. Ten niezapomniany dźwięk wybijanych liter, zapach papieru i taśmy na szpulach z tuszem (wersja wypasiona dwukolorowa czarno-czerwona), a przede wszystkim uważność, której dzisiaj brakuje. Każdy, nawet najmniejszy błąd został na trwałe odbity na papierze. Sposobów na poprawki było kilka m.in. papier-korektor, z białym proszkiem z jednej strony, który po odbiciu tej samej litery pozostawiał biały ślad. Te papierki były na wagę złota (uśmiech). Można było też użyć „x” – to zawsze się sprawdzało, ale słabo wyglądało.

Źródło: yestersen.com

Teraz masz możliwość tysiąc razy poprawiać to, co napisałeś i to nie jest dobre. To powoduje, że nie koncentrujemy się nad tym, co chcemy przelać na papier. Brakuje nam uważności i koncentracji. Przecież zawsze możemy skasować, używając klawisz „Delete” lub „Backspase”. Ale to, co dla mnie najcenniejsze to trwałość utworu pisarskiego. Owszem mógł się zalać lub spalić. Jednak był dużo trwalszy niż dzisiejsze sprzęty elektroniczne. W domowej biblioteczce posiadam dokumenty rodzinne, pisane na maszynie w drugiej połowy dziewiętnastego wieku. To skarb, który przetrwa setki lat. Ryzyko utraty treści z komputera jest ogromne. Staram się robić kopie zapasowe na dyskach zewnętrznych oraz w chmurze, ale i tak większość moich dzieł jest po prostu drukowana. Tak wiem, zaraz odezwą się obrońcy lasów, ale produkcja komputerów, tabletów, smartfonów czy giga-dysków jest jeszcze bardziej szkodliwa dla środowiska.

Marzę o sesji zdjęciowej, na której jednymi z eksponatów będzie ręczna maszyna do pisania i nowoczesny laptop. A wszystko po to, żeby zapisać na długo w pamięci obraz pisarki, zastanawiającej się nad kolejnymi literami, wybijanymi na klawiaturze tego romantycznego narzędzia pisarza.