Finał z głową 29.Finał WOŚP

Wywiad z Jurkiem Owsiak, Fundatorem, Pomysłodawcą i Założycielem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Rozmawia Elżbieta Jachymczak, Redaktor naczelna Dwumiesięcznika Business Intelligence

WOŚP gra już prawie 30 lat. 10 stycznia 2021 r. odbędzie się 29. Finał WOŚP. Skąd powstał pomysł na założenie Fundacji wspierającej służbę zdrowia, w kilka lat po zmianach ustrojowych i gospodarczych w Polsce?

Pomysł na założenie Fundacji to absolutnie dzieło przypadku i to jest najpiękniejsze. Pracując w ówczesnym czasie w Programie 3 Polskiego Radia opowiedziałem emocjonalnie (tak, jak to robię od 30 lat) w programie „Brum” o dwójce lekarzy, kardiochirurgów dziecięcych, prof. dr hab. n. med. Bohdan Maruszewski oraz dr hab. n. med. Piotr Burczyński (dzisiaj naszych przyjaciół), których zobaczyłem w programie telewizyjnym podczas rozmowy z Alicją Resich-Modlińską. Usłyszałem, że wrócili oni właśnie z Wielkiej Brytanii, gdzie uczyli się kardiochirurgii. A wszystko po to, by podnieść ją z zupełnego niebytu w naszym kraju. Pełni zapału i wiary w swoje możliwości zabrali się do działania w Centrum Zdrowia Dziecka. Niestety pojawił się problem, odmówiło współpracy urządzenie płuco-serce, bardzo ważne w leczeniu zdrowia dzieci. Potrzebne były pieniądze, o które przyszli poprosić właśnie do TVP2. Mówiąc o tej zbiórce, mówili w bardzo dobry sposób. To nauka dla wszystkich, jak powinno się prowadzić takie akcje. Mówcie czytelnie. Mówcie optymistycznie. Mówcie z wizją i nie próbujcie stosować szantażu emocjonalnego. Powiedzieli, że każda złotówka się będzie liczyła. Po dwóch tygodniach od emisji mojej wypowiedzi na antenie radiowej „Trójki” do redakcji przyszła koperta z kwotą 5.000 zł (dopisek red. dzisiejsze 0,50 zł). Potem przyszły kolejne i kolejne. Wszystkie pieniądze w kwocie dzisiejszych ok 500 zł przekazaliśmy do CZD. Urządzenie kosztuje 300.000 zł. Za każdy dar lekarzy byli wdzięczni. I tak zaczęła się przygoda z pomaganiem.

Czy łatwo było pozyskać darczyńców dla Fundacji na początku jej działalności?

Zarówno wtedy, jak i dziś jesteśmy wdzięczni za każdą złotówkę. Możemy za nią zakupić wklejkę do książeczki zdrowia dla noworodka, który przechodzi badanie przesiewowe słuchu. Dzisiaj już 5 mln dzieci zostało przebadanych.

Mój syn również. 11 lat temu, za co bardzo dziękujemy.

Dokładnie. To jest właśnie ta złotówka.

Kilka miesięcy po emisji wywiadu z prof. dr hab. n. med. Bohdanem Maruszewskim oraz dr hab. n. med. Piotrem Burczyńskim zadzwonił do mnie Maciej Domański, ówczesny szef TVP2 z propozycją poprowadzenia 7 odcinków programu dla młodzieży. „Róbta, co chceta, czyli rockandrollowa jazda bez trzymanki”, bo tak się nazywał ten program, powstał na poczekaniu, a scenariusz zmieścił się na połowie kartki. Dzisiaj scenariusze mają po kilkadziesiąt stron (uśmiech). Dla nas była to kolejna okazja do pozyskiwania darczyńców na cele dobroczynne, choć wszyscy mówili, żebym nie łączył programu rozrywkowego z poważnymi tematami. Do promocji idei pomagania wykorzystaliśmy utwór autorstwa Wojciecha Waglewskiego „Karnawał – pozytywne myślenie”, który stał się notabene hymnem WOŚP. Przy rejestracji tego utworu w ZAiKS musiałem podać nazwę więc na szybko wymyśliłem „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy”. O d 30 lat jesteśmy autentyczni i rozpoznawalni na całym świecie, i to pomaga pozyskiwać kolejnych darczyńców.

Foto: newsroom.wosp

Czy zarządzanie Fundacją jest trudniejsze od prowadzenia innego rodzaju działalności?

Prowadząc fundację, czy inną działalność społeczną musimy promować ją medialnie. Programu „Róbta, co chceta, czyli rockandrollowa jazda bez trzymanki” finalnie powstało 128 odcinków i był rozreklamowany we wszystkich mediach. Emisja była w niedzielę, po Ulicy Sezamkowej, więc oglądalność mieliśmy bardzo wysoką. Postanowiliśmy zrobić finał WOŚP w Jarocinie, jednak okazało się, że to nie był trafiony pomysł. W lato wozy transmisyjne zawsze są zajęte. Zadałem więc pytanie: „A kiedy są wolne?” Uzyskałem odpowiedź: „No w zimie.” (uśmiech). No to robimy w zimę. Pierwszy finał WOŚP odbył się 3 stycznia 1993 roku i był skierowany do kardiochirurgii dziecięcej. Całość wymagała rocznego przygotowania, tak samo jak ma to miejsce dzisiaj. 1,5 mln dolarów – tyle uzbieraliśmy podczas pierwszego finału. Warto przy organizowaniu działalności charytatywnej przejść przez wszystkie kroki jej powstawania i działania. My tak właśnie zrobiliśmy. Często zdarza się, że zakładane są fundacje, które otrzymują dofinansowania a założyciele nie mają zielonego pojęcia o sposobie jej funkcjonowania. Dzięki temu, że od 2004 roku Polacy rozjechali się po świecie, szczególnie po Europie i zaczęli zakładać tam swoje biznesy, nasza działalność bardzo się rozrosła. Polacy świetnie są przygotowani biznesowo i potrafią to wykorzystać. Przykładowo: na początku bycia w obcym kraju jeździli na taksówce, a za kilka miesięcy mieli już swoją korporację. Właśnie dzięki tym osobom, wieść o WOŚP dociera do najdalszych zakątków świata.

Dlaczego warto prowadzić działalność charytatywną?

Minęło 30 lat, a my ten kraj postawiliśmy na nogi, biznesowo, przedsiębiorczo i charytatywnie. Dziś możemy się mierzyć z wielkimi metropoliami. Działalność charytatywna pomaga bardzo wielu osobom. Przez trzy dekady nasze finały pomogły pacjentom małym i dużym. Za działalność charytatywną nie można brać pieniędzy dla siebie. Nigdy nie wzięliśmy złotówki honorarium. Podczas działań charytatywnych wszyscy są zaangażowanie – kierownicy produkcji, operatorzy kamer, wolontariusze, osoby, które pracują w fundacji oraz bardzo duża część społeczeństwa.

Zbieranie pieniędzy to nie jest łatanie dziur niewydolnego systemu opieki zdrowotnej. To przede wszystkim dzielenie się oraz podnoszenie standardów. Organizacja pozarządowa naprawia błędy machiny rządowej trzy, cztery razy taniej. Jeśli gdzieś w Afryce ocean wyrzuci wieloryba na brzeg, to wolontariusze się szybko organizują, aby pomóc mu wrócić do wody. W przypadku pomocy rządowej musiałby czekać na okręt marynarki wojennej, który się tym zajmie, a którego utrzymanie kosztuje miliony złotych. To jeden z przykładów przewagi instytucji pozarządowych nad publicznymi. 

Dlaczego Polacy chętniej z roku na rok wspierają działalność WOŚP?

Pierwszy finał pokazał, że potrafimy. Drugiego miało nie być. Telewizja powiedziała, że raz się udało, drugi raz nie ryzykujmy. Poprosiliśmy więc tylko czas antenowy na rozliczenie się ze zbiórki. Drugi finał przeznaczony był na neonatologię. Od trzeciego finału świadomie planowaliśmy już pełne działania. Założyliśmy fundacje i rozpoczęliśmy wspaniałą przygodę. Z roku na rok wzrasta liczba wolontariuszy, ale i suma uzbieranych pieniędzy. Ludzie zaczęli zauważać, że nasza pomoc ma realny wymiar. Niejeden z nas był kiedyś w szpitalu, czy to jako pacjent czy tylko w odwiedziny i widzi sprzęt zakupiony ze środków zgromadzonych przez WOŚP. 

WOŚP kojarzona jest przede wszystkim z Jurkiem Owsiakiem, ale przecież ilość wykonywanej pracy to efekt działania wielu osób. Jak skutecznie zarządzać tak dużą organizacją?

W Fundacji w Warszawie pracuje 50 osób. W tym roku było zarejestrowanych 1700 sztabów, z czego 67 za granicą m.in. Wietnam, Tanzania, obie Ameryki, Rosja, Afryka i cała Europa. Te zagraniczne sztaby to nie są konsulaty, które pracująca cały rok i są utrzymywane z pieniędzy podatników. Osoby, które się decydują nam pomagać, same muszą zorganizować sobie całą pracę i to w czasie wolnym, poza swoimi codziennymi obowiązkami.

Jeśli chodzi o jednodniowe, regularne zbiórki to jesteśmy największą taką zbiórką na świecie. Przez jeden dzień w roku zbieramy pieniądze, a potem cały rok je wydatkujemy. Wspieramy 6 ogólnopolskich programów medycznych m.in. badanie przesiewowe słuchu. Nad bieżącym dostarczaniem wklejek do książeczek zdrowia dla dzieci, w 500 oddziałach czuwa jedna osoba w Fundacji i nigdy niczego nie zabrakło. Dzisiaj mamy 120 tysięcy wolontariuszy, drukujemy 150 tysięcy puszek, 25 mln serduszek i czasem jeszcze brakuje. 29 lat temu ruszyliśmy zupełnie inaczej, z obszarem rockandrollowym, spróbowaliśmy zagrać i gramy do dziś. Wtedy jedyną instytucja pomocową było PCK, do której ludzie nie mieli zaufania.

Zarządzanie tak dużą organizacją to nie tylko koordynacja działań zespołu, ale przede wszystkim publiczne rozliczanie się z działalności. Mamy w Polsce z tym spory problem. Instytucje państwowe powinny świecić przykładem, a jest tak, jak każdy widzi. Powinni mówić: „Nawet nie próbuj nie rozliczyć tych pieniędzy, zwłaszcza społecznie”. Zaufanie jest podstawą działalności instytucji charytatywnych. Nasza fundacja od wielu lat w rankingach zajmuje najwyższe miejsca. Do naszej Fundacji zaufanie ma ponad 90% społeczeństwa w kraju i za granicą.

To znakomity wynik.

Zgadza się. Na to pracujemy od samego początku. Zaufanie to najbardziej wartościowa waluta w życiu i w biznesie. Przez te 30 lat nigdy też nie było spadku zaufania do nas. Jesteśmy na prostej wznoszącej. Cieszy nas bardzo fakt, że dla większości innych instytucji jesteśmy wzorem i wytyczamy standardy. Pokazaliśmy, że wolontariusz musi mieć identyfikator, że zbiórka musi być zarejestrowana, że zbiórka musi być rozliczona. Zawsze 8 marca informujemy, ile zostało zebranych pieniędzy, a w ciągu roku pokazujemy co zakupiliśmy z tych funduszy. Na koniec roku zawsze zostają tylko grosze.

Foto: Marcin Michon

Jak realizowane się zamówienia na kupowany sprzęt?

Wszystkie zamówienia realizowane są w oparciu o konkursy. Komisje liczą 30 osób. Wybieramy najwyższą jakość. Wygrywa jedna firma, a pozostali biją brawo. To jest najlepsza opinia, która wychodzi potem na zewnątrz.

To jest ta autentyczność, którą realizujesz od 30 lat.

Dokładnie. My nie korzystamy z przetargów publicznych, które są wielokrotnie wygrane przed przetargiem. Mają czynnik korupcjogenny, są niedoskonałe oraz promują przeciętność i bylejakość. My kupujemy jakość. Od tego zależy ludzkie życie i zdrowie. 1 mld 200 mln zł – tyle wydaliśmy na 65 tys. urządzeń od początku naszej działalności i nikt, nigdy nie zarzucił nam wadliwości czy niskiej jakości sprzętu. Oczywiście serwis istnieje na bieżąco i wszystko mamy pod kontrolą.

Czy zdarzają się przypadki kradzieży i nieetycznego zachowania wśród wolontariuszy?

Ten temat jest bardzo ważny. Zaufanie, o którym wspominałem wcześniej i które budujemy już trzecią dekadę, pokazuje, że takich incydentów jest niewiele. Miliony wolontariuszy, którzy byli z nami przez te wszystkie lata przeszli lekcję społecznej odpowiedzialności. Przecież otworzenie tej puszki nie stanowi większego problemu, a jednak w zeszłym roku nikt tego nie zrobił. Nawet zgłoszeń kradzieży na policję nie było. Wśród wolontariuszy są i młodzi i starsi. Dla nas zbierają wszyscy, nawet dzieciaki w przedszkolach. To pokazuje, jak wielu z nas jest zaangażowanych w życie Fundacji.

Czy w związku z pandemią zmieniliście Państwo kierunek działania w tym roku?

Wiosenny lockdown i ogłoszona pandemia wymusiły i na nas dopasowanie się do nowej rzeczywistości. W pierwszych dniach marca zaczęliśmy kupować maseczki i środki ochrony osobistej. Ogłosiliśmy zbiórkę dodatkową, z której otrzymaliśmy 20 mln złotych. Na dzień dzisiejszy zebraliśmy już 69.594.596,14 zł z czego zakupiliśmy m.in. respiratory, kardiomonitory, USG oraz 1540 łóżek wysokiej jakości z polskich fabryk. Natychmiast zadecydowaliśmy, co i gdzie należy zakupić w tych trudnych czasach. 

Źródło: WOŚP

Jak będzie przebiegał 29. Finał WOŚP?

Na obecną chwilę mamy zarejestrowanych już ponad 1300 sztabów do 29. Finału WOŚP. Wszyscy się zastanawiamy, jak w tym roku będziemy zbierać te pieniądze, chyba głównie online. Nawet jeśli wolontariusze nie będę mogli wyjść z puszkami, to my i tak je im wyślemy.. Większość działań odbywać się będzie w sieci. Dzisiaj mamy ogromne możliwości technologiczne. Ostatni finał odbył się w studiu polowym na Placu Teatralnym w Warszawie. Studiu, które na drugi dzień mogłoby posłużyć do wręczania Oskarów. Taki to był standard. Największym wyzwaniem była ciepła woda w toalecie, a nie to czy mamy światłowód. Korzystamy biznesowo ze wszystkich dotykalnych możliwości, żeby te technologie były jak najbardziej przyjazne i skuteczne. Od kilku lat otrzymujemy wyróżnienia ze środowiska biznesowego. Jest to dla nas bardzo cenne, bo docenia naszą pracę i zaangażowanie. Każdy finał jest realizowany z głową. Nigdy nie przeholowaliśmy z budżetem. To pokazuje nasze silne korzenie biznesowe.

A pro po głowy to hasłem najbliższego finału jest „Finał z głową”. Tym razem Fundacja będzie się skupiać na zakupie sprzętu dla laryngologii, otolaryngologii i diagnostyki głowy. Każdy kolejny finał nie jest ukierunkowany na bicie rekordów. Rekordem jest to, że gramy już 30 lat.

Wolontariusze pomagają WOŚP, a Wy w ramach podziękować zorganizowaliście dla niech wspaniały, coroczny event. Co to takiego?

Tylko dla przyjemności i radości stworzyliśmy Pol’and’Rock Festival, żeby podziękować tym wszystkim ludziom, którzy są z nami. I niechcący zrobiliśmy największy festiwal na świecie (uśmiech). Stworzenie takiego festiwalu, pełnego kreatywności pokazuję, że jeśli stworzymy społeczeństwo obywatelskie i odpowiadamy za siebie, możemy przyjechać, bawić się i zdrowi wrócić do domów. I tak to wygląda.

Na zakończenie powiedz proszę, jak oceniasz dzisiejszy biznes?

Dzisiaj polski biznes ma się całkiem dobrze, pomimo trudnych czasów. Zawsze jako przykład podaję, że jak zobaczyłem w Nowym Jorku sklep Inglot powiedziałem do żony „Jaki piękny i kolorowy sklep”, a moja żona mówi, że to nasze, polskie. Biznes sobie wpisuje w scenariusz wspieranie działalności charytatywnej, czego efektem jest powieszenie w swojej firmie podziękowań z WOŚP czy złotego serduszka. Dzisiaj tak skutecznie buduje się wizerunek firmy. Staramy się również umiejętnie połączyć biznes i wspierać polską przedsiębiorczość, wybierając polskie firmy, u których zakupujemy potrzebny sprzęt. Wśród tegorocznych aukcji możecie również wylicytować książkę Elżbiety Jachymczak pt. „69 Biznesowych Porad dla Przedsiębiorczych Kobiet”


Artykuł pochodzi z Dwumiesięcznika Business Intelligence Nr 5/2020

Odważna i romantyczna